Edycja 2002 - Prasa
Letnia Szkoła Wyszehradzka

eksperci
galeria zdjęć

Gazeta Krakowska, 23.07.2002
(wlodi)
Letnia Szkoła Wyszehradzka
Dyskusje młodzieży

Uroczystą inauguracją rozpoczęto w Willi Decjusza cykl spotkań Letniej Szkoły Wyszehradzkiej. Na spotkanie przybyła młodzież z państw Europy Środkowej, ambasadorzy krajów Grupy, przedstawiciele władz Polski, Małopolski, Krakowa i środowisk akademickich.

- Bardzo istotne jest żeby studenci z różnych krajów mieli okazję się spotkać. Podczas Letniej Szkoły będziemy mieli okazję omówić problemy polityczne naszych krajów, oraz zintegrować się - informuje Ondrej Gallo, student politologii z Bratysławy. - Chociaż jestem tutaj dopiero od wczoraj, byłem już na Rynku i bardzo mi się spodobało w Krakowie - dodaje.

Na inaugurację oprócz 40 młodych ludzi z Czech, Węgier, Słowacji i Polski przybyli ambasadorowie Węgier - Tomas Katona, Czech Bedrich Kopecky, Słowacji - Magdalena Vasaryoya. Prezydenta RP, który nad spotkaniem objął honorowy patronat - reprezentowała sekretarz stanu Barbara Labuda.

- Kraków jest miejscem szczególnym - mówi wiceprezydent Krakowa, Bogumił Nowicki. - Willa Decjusza doskonale nadaje się na tego typu spotkanie. Geniusz miejsca z pewnością przyczyni się do tego, że Letnia Szkoła Wyszehradzka będzie bardzo owocnym doświadczeniem dla jej uczestników.

W programie przewidziano cykle spotkań panelowych prowadzonych przez znanych polityków ze wszystkich Kraków Grupy Wyszehradzkiej oraz artystów, zwiedzanie zabytków i pokazy filmów. Wśród poruszanych tematów znajdą się między innymi zagrożenia ekonomiczne, ekologiczne, przyszłe członkostwo w UE, bezpieczeństwo i wiele innych, ważkich problemów. Szkoła w Willi Decjusza potrwa do 3 sierpnia. (wlodi)

Dziennik Polski, 30.07.2002
(NIKA)
Odnajdywać podobieństwa
Literackie rozrachunki w Letniej Szkole Wyszehradzkiej

(INF WŁ) Mam nadzieję, że już niedługo przestaniemy powtarzać brednie, że Europa Środkowa me istnieje. Faktem jest jednak, że to przestrzeń jeszcze nieoswojona, nanazwana - powiedział wczoraj Krzysztof Czyżewski, prowadzący spotkanie "Literackie rozrachunki ze środkowoeuropejską mitologią."

Dyskusja z udziałem pisarzy polskich, czeskich, ukraińskich, słowackich i węgierskich odbyła się w willi Decjusza w ramach Letniej Szkoły Wyszechradzkiej.

Sama nazwa Europa Środkowa nie dla wszystkich okazała się do przyjęcia. Ukraiński pisarz Jurij Andruchowycz wolał posługiwać się określeniem Europa Środkowowschodnia. Dla węgierskiego autora Andrasa Palyi najważniejszym problemem okazała się kwestia odnajdywania tożsamości. Młodzi autorzy, tacy jak Słowak Michal Hvorecky, zauważali postępującą unifikację, której dobrą stroną jest zacieranie granic. O podobieństwach między doświadczeniami naszych krajów wspominał Czech Jiri Hajicek.

Można zadać pytanie, po co takie spotkania? Literaci odpowiedzieli wyjątkowo zgodnie: po to, by zacierać różnice i odnajdywać podobieństwa.

Integracja Europejska, lipiec/sierpień 2002
Piotr Piętka
Wyszehradzka wspólnota młodzieży

"Willa Decjusza, locus amoenus, locus superior, miejsce spotkań i współpracy, świadek i uczestnik promieniowania europejskiej kultury. Ten znak i jego sens powinny na stałe zagościć w pamięci Polski i świata, być jednym z elementów tożsamości miasta i kraju" - tak Jacek Woźniakowski zainaugurował działalność Willi w 1996 roku. Stowarzyszenie Willa Decjusza stawia sobie za cel stworzenie forum dla dialogu kultur. Promuje tym samym pluralizm i tolerancję w życiu publicznym, uwzględniając szczególnie prawa i kulturę mniejszości narodowych i etntcznych; realizuje program edukacji dla nowej Europy; buduje, we współpracy z partnerami instytucjonalnymi oraz prywatnymi, program stypendialny. Stowarzyszenie promuje również kulturę wysoką organizując koncerty muzyki kameralnej, spotkania literackie, wystawy i plenery teatralne. Organizuje Dni otwartych drzwi w Willi Decjusza.

Wśród programów Wilii jest takze projekt skierowany do młodzieży z państw Grupy Wyszehradzkiej. Studenci zastanawiają się, co kraje należące do Grupy mogą wnieść do wspólnej Europy razem z zapraszanymi gośćmi z partnerskich organizacji ze Słowacji, Węgier i Czech. Właśnie podczas tych spotkań narodziła się idea stworzenia projektu pod nazwą Letnia Szkoła Wyszehradzka w Willi Decjusza w Krakowie, nad którą patronat honorowy objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski. Redakcja miesięcznika "Integracja Europejska" została patronem medialnym".

W dniach 19 lipca - 3 sierpnia odbędą się warsztaty, w których uczestniczyć będzie 40 osób (po dziesięciu z każdego kraju), a także wybitni goście z całej Eu ropy. W programie: wykłady i dyskusje na tematy społeczne, gospodarcze, polityczne i kulturalne, gry symulacyjne i konkursy.

Gazeta Wyborcza, 30.07.2002
Aneta Piech

LETNIA SZKOŁA WYSZEHRADZKA.
Spotkanie pisarzy środkowoeuropejskich
Stara panna Europa

- Wspólna dla naszego myślenia jest przede wszystkim potrzeba tworzenia iluzji, naszej własnej mitologii miejsc -powiedział Gazecie" Jurij Andruchowycz z Ukrainy przed rozpoczęciem rozmowy panelowej "Literackie rozrachunki ze środkowoeuropejską mitologią".

W spotkaniu pisarzy z Europy Srodkowej, zorganizowanym w Willi Decjusza, wzięli także udział Jiri Hajicek (Czechy), Andras Palyi (Węgry). Andrzej Stasiuk (Polska) nąjmłodszy z uczestników - Michał Hvorecky ze Stowacji. Przedstawiając pisarzy, prowadzący rozmowę Krzysztof Czyżewski próbował opisać miejsca, w których mieszkają i z którymi związana jest ich twórczość. -Mówienie o tym, że się jest z Europy Srodkowowschodniej, kiedyś źle się koj rzyło - powiedział zatożyciel ośrodka "Pogranicze - sztuk, kultur i narodów" w Sejnach. - Mamy teraz przed sobą młodych pisarzy uczestniczących w Letniej Szkoły Wyszehradzkej. Ważne jest, żeby przedstawić im Europę Środkowowschodnią jako coś żywego, z wielkim potencjałem do odkrycia, do zagospodarowania.

Opowiadając o książce, którą od dawna nosi w sobie, Andras Palyi z Węgier podkreślał znaczenie korzeni. - Przez długi czas myślałem o napisaniu powieści o poszukiwaniu tajemnicy tożsamości - opowiadał tłumacz Gombrowicza.

- Najpierw nie można było o tym pisać ze względu na cenzurę. Potem nie wiedziałem, jak się z tym tematem uporać. Młodzi ludzie być noże nie zdają sobie tego sprawy, ale jest to problem bardzo ważny i ciągle jeszcze mamy go przed sobą.

 Prawdziwe roz(po)rachunki z uwikłaniem w środkowoeuropejskość rozp częły się dopiero po prelekcji Andrzeja Stasiuka. Twierdząc, że słowo mówione nie bardzo mu wychodzi, odczytał z kartki refleksje, jakie przychodzą mu na myśl, kiedy słyszy to "cholerne hasło".

- Wmanewrowano mnie w to pojęcie, kiedy z Jurijem Andrychowyczem napisałem książkę "Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Srodkową". Guzik mnie ta stan panna obchodzi, Nie sądzę, abym miał Europie Środkowej coś do powiedzenia- czytał pisarz z Wołowca, podkreślając, że miejsce, w którym mieszka, jest dla pisarza tak samo dobrym tworzywem jak każde inne. Zależności między pochodzeniem a odmiennością w pisaniu nie widzi też Michał Hvorecky ze Słowacji. - Nic jesteśmy tak bardzo inni od pozostałej części Europy, może tylko biedniejsi -powiedział "Gazecie".

Głos drugiego autora "Mojej Europy...", Jurija Andruchowycza, był nieco bardziej wyważony. Pisarz rozwiał jednak złudzenia o popularności jednoczącego mitu Środkowej Europy. - W Kijowie obrona takiej efemerydy jak Europa Środkowa jest czymś beznadziejnym.

Gazeta Wyborcza, 1.08.2002
Aneta Piech

ROZMOWA z Krzysztofem Czyżewskim
Różnice, które łączą

W Willi Decjusza zakończyły się zajęcia Szkoły Wyszehradzkiej. Podczas podsumowującej je dyskusji o literackich rozrachunkach z mitologią środkowoeuropejską Andrzej Stasiuk nazwał Europę Srodkową starą panną, która guzik go obchodzi.

ANETA PIECH: Zabolało to Pana?
KRZYSZTOF CZYŻEWSKI: Gdybym miał to traktować poważnie, pewnie by zabolało. Ale to swego rodzaju prowokacja. Rozumiem pisarza. który nie chce być zamknięty w jakiejś formule i zawsze się będzie buntował przeciwko próbom podporządkowania go schematom, Przyzwyczaiłem się, że intelektualiści z Europy Srodkowej porównują ją do starej damy, z którą nie chcą mieć nic wspólnego. Ta dama odchodzi już zresztą w przeszłość. Największa siła tej idei, jej nowe wcielenie, leży dziś w sferze konkretnych działań.
Co ma Pan na myśli?
- Wszystko to, wrobią ludzie w różnych prowincjach Europy Srodkowej. Próbują oni te swoje miejsca odkryć, zagospodarować, odczytać, oswoić i jakoś określić siebie wobec nich. Jest to, jak sądzę, nowy żywy proces, który odbywa się na naszych oczach. Andrzej zbudował swoje miejsce w Wołowcu. Nic tylko pisze książki, ale założył wydawnictwo, potem stowarzyszenie, zorganizowal warsztaty fotograficzne dla dzieci z byłych pegeerów...

Ale mówi, że równie dobrze mógłby mieszkać w Warszawie i o niej pisać...
- Wszyscy wiedzą, że to nieprawda. Nie mieszka w Warszwwie, bo nie chce w niej mieszkać. Ma wolny wybór i właśnie takie miejsce sobie wybrał. To, co robi w swoim Wołowcu, jakoś nas do siebie zbliża. Podobnie jak idea pisma "Pociąg 76", o którym mówił Jurij Andruchowycz z Ukrainy. Redakcję tworzą ludzie mieszkający na trasie Czerniowce-Kołomyja-Stanisławów-Przemyśl. W Krakowie rozmawialiśmy o polskiej edycji "Pociągu..."

Taka gazeta-spotkanie kultur? Jaka byłaby jej zawartość?
- Literatura, eseje, a także miejsce na forum dyskusyjne dla młodego pokolenia i na każdą inną próbę wydobycia się z prowincjonalnego. gnuśnego marazmu... Dla Jurija sprawa środkowoeuropejska na Ukrainie to ruch oporu przeciw azjatyckiemu bezładowi, wszechwładnej nomenklaturze połączonej z dzikim kapitalizmem, obojętnej na sprawy dziedzictwa kulturowe go czy tożsamości. Podobnie jest z naszym stosunkiem do Brunona Schulza. To, że urodził się w Drohobyczu, to jeszcze mało. By był częścią naszego kręgu kulturowego, trzeba o niego zawalczyć, udomowić, zgłębiają jego tajemnicę, bo inaczej ktoś silniejszy go nam zabierze, przekonując innych, że tak naprawdę niewiele z nim mamy wspólnego.

Może to wcale nieważne, czyj jest Schulz, do jakiego narodu należał. Ważne, że byt artystą...
- Tak, ale ważne, żeby był nasz.

Dlaczego?
- Bo umożliwia pełniejsze odczytanie miejsca, w którym przyszło nam żyć, pełniejsze zamieszkanie w nim. Zgłębił, przecież całe, wcześniej niedostępne i nigdy nienazwane obszary duszy śrudkowoeuropejskiej i szaleństwem byłoby to utracić. Fakt, że na Ukrainie tylko nieliczni zdają sobie sprawę ze stawki, o jaką toczy się "walka o Schulza", wyniknął przy okazji odkrycia drohobyckich fresków i o niczym jeszcze nie przesądza. Najważniejsze, że ta walka się rozpoczęła.
Rozmawiając z młodymi uczestnika mi Szkoły Wyszehradzkiej, którzy mówią po angielsku, podróżują po Europie i nie boją się globalizacji, myślałem o tym, że ważne jest jednak również to, skąd przybywają do Brukseli czy Paryża i co przywożą ze sobą. Wreszcie - do czego tutaj, w Polsce mogliby zaprosić tych, których spotkali na Zachodzie. Na dyskotekę albo na występ zespołu folklorystycznego? Oni wiedzą już, że to za mało,..

Co łączy ludzi, którzy mieszkają w Europie Środkowej?
-To, że tak bardzo się różnią. Siłą Europy Środkowej są olbrzymi potencjał i energia pogranicza, wynikające wlaśnie z faktu,- że tak bardzo różni ludzie żyją obok-siebie. W takiej sytuacji dialog jest trudnym do opanowania, ale niezbędnym rzemiosłem. Więc może to nie przypadek, że twórcy fllozofli dialogu, tacy jak Buber i Levinas, byli Środkowoeuropejczykami?


 
 
 
POWRÓTDO GÓRY